piątek, 24 lipca 2015

Moja wlosowa historia


Przedstawiam wam moje zdjęcia z dzieciństwa. Rodzina twierdzi, że moje włosy były wspaniałe .piękne itd itp. Ja, której pewność siebie zawsze miała problem z przebiciem się, uważałam inaczej. Nic nigdy mi się we mnie nie podobało. Teraz widzę ,że przesadzałam. Zaczęłam akceptować siebie prawie w pełni :) 
  Wracając do tematu włosów... zawsze lubiły się delikatnie zakręcić lub puszyć. W dniu dzisiejszym uważam to za zaletę, jako dziecko raczej mnie to nie interesowało, ale już w wieku dojrzewania musiało zacząć mi to przeszkadzać. Wiadomo jak to zazwyczaj jest.  Dziewczyny z lokami chcą mieć proste piórka no i oczywiście odwrotnie.







Żałuję, że nie posiadam zdjęcia z komunii. Miałam zrobione piękne loki, a po wszystkim tradycyjnie..... CIACH.

 W wieku ok. 12, 13 lat moja fascynacja włosami bardzo się pogłębiła .Byłam posiadaczką długiej blond peruki i jeszcze jakiś innych. Wraz z przyjaciółką z sąsiedztwa marzyłyśmy o długości do pasa i obiecałyśmy sobie zapuszczanie . Długie włosy miałyśmy nosić już zawsze nawet gdy wyjdą z mody.
 No cóż... jedno z wielu postanowień które mi w życiu nie wyszło.

  Jak tak sobie teraz pomyślę, to w tym okresie byłam wielką fanką jednej z wróżek "winx"
To własnie ona przyczyniła się w dużym stopniu do mojej miłości do włosów . Chodzi mi dokładnie o tą dziewczynę w środku i jej odstającego kucyka . :) Nie raz próbowałam wydobyć taki efekt na moich włosach, poszukiwałam gumek, które przytrzymają je w takiej pozycji. Nie wyszło :)



Tutaj zdjęcie po pierwszym farbowaniu szamponetką i prostowaniu :


O ile dobrze pamiętam, to ten wiek był również początkiem eksperymentowania z fryzurami. Miałam częsty kontakt z dziećmi i dzięki temu miałam na kim ćwiczyć swoje wizje. Zaczęło się na kucyczkach, prostych warkoczykach i tak rok po roku dochodziłam do jakiejś wprawy. Dzisiaj nie jestem mistrzem, ale już coś potrafię zrobić. Traktuję to jako hobby. 

W okresie gimnazjum włosy sobie rosły ... nie dbałam o nie jakoś przesadnie, szczerze mówiąc nie pamiętam nawet czy były farbowane czy nie. Oto kilka zdjęć z wieku nastoletniego


Tutaj doskonale widać, jak potrafiły żyć własnym życiem.


W liceum bardzo widoczne stały się zniszczone końce. Włosy były długie, ale brzydkie. Wtedy utwierdziło się we mnie przekonanie, że albo mam za cienkie piórka, albo rosną tylko do określonej długości i nie jest możliwe ładne zapuszczenie ich.

Popełniłam w życiu kilka tych samych błędów włosowych. Jeden z nich to grzywka. Moje włosy  nie lubią też cieniowania. Zawsze miałam problem z tymi fryzurami,ale i tak do nich wracałam..
Np. tu ja obcinałam grzywkę koleżance a ona mi. Na jej głowie wszystko wyglądało super, a na mojej... sami zobaczcie.:





Jeszcze kilka zdjęć :






Po czasie zaczęła się fascynacja dredami. Zaczęło się od jednego ,a skończyło na całej głowie. Było też farbowanie ,palenie papierosów ,bardzo niezdrowy tryb życia, wszystko co złe dla moich włosów. 
 Dredy po dwóch miesiącach rozplątałam, ale i tak dwa rzędy zostawiłam. Oto kilka zdjęć z tego etapu:


 Kocham dready, UWIELBIAM, ale dużo bardziej kocham "wlosy".. czesaniee ich, pielęgnacja itp, itd.






Tutaj widać, że moje włosy są na skraju wytrzymałości. Potem były jeszcze farbowane nie raz...



Potem rzuciłam palenie, zaczęłam się lepiej odżywiać , podcinałam włosy co chwilę chcąc je doprowadzić do ładnego stanu. Teraz chcę w końcu spełnić swoje marzenie z dzieciństwa.
Uzupełnię jeszcze ten post.

czwartek, 16 lipca 2015

Pierwsza "aktualizacja"

Moja pierwsza "aktualizacja" włosów :)

Jakie one są? W dniu dzisiejszym mogę tylko stawiać hipotezy. Moim zdaniem są cienkie oraz umiarkowanie gęste. Średnio porowate? Zdania są podzielone a mi to wcale nie ułatwia oceny. Gdy odkryłam magiczny sposób mierzenia kucyka to było delikatnie za późno. Spora część kłaczków wypadała z gumki  z powodu ich miernej długości którą zresztą posiadam do dziś. Wychodziło mi jednak ok. 7-7.5 cm. Myślę, że więcej będzie można wywnioskować z włosowej historii do której mam zamiar zabrać się w przyszłym tygodniu.
 No cóż... chyba czas pokazać te miernoty :)  Oto one:



Tak.. wiem . Krzywo obcięte, dziwnie pocieniowane.. Moja wina, przyznaję się bez bólu, W przypływie  emocji po raz któryś z koleji postanowiłam poprawić sobie wygląd (czytaj: obciąć zniszczoną część) włosów. Za pierwszym, drugim a nawet trzecim nie wyglądało to źle, ale potem... nie muszę chyba nazywać tego słowami. Teraz nie wygląda to i tak najgorzej z powodu wizyty u fryzjera który uratował sytuację ( tak, czasem im się to uda:) )
O tym jednak też innym razem.
   Zaakceptowałam swoje włosy, to jak potrafią falować oraz się puszyć. Nawet mi się to podoba,
Chciałabym jednak poznać je lepiej, przypuszczanie nie ma większego sensu. W tym momencie chciałabym podziękować blogerkom, dzięki którym bardzo wiele się już dowiedziałam.
Od tygodnia jestem na kuracji drożdżowej, zaczęłam stosować maseczki domowej roboty. Boję się przesadzić. Byłam w stanie eksperymentować z włosami, a nawet przypadkowo zrobić z siebie klauna za pomocą nożyczek ( :/ ) ,jednak na tym bym zakończyła. Teraz ma być tylko lepiej. Zależy mi na świadomej pielęgnacji. Nie chcę zaczynać wszystkiego od początku, znowu obcinać włosy na krótko. Mimo ,że w głębi serca jestem fanką bobów itp, jednak znacznie przeważa chęć posiadania włosków do pasa. To moje marzenie którego nigdy nie udało mi się osiągnąc

Pozdrawiam wszystkich! Czy ktoś mógłby spróbować pomóc mi ocenić jakoś typ moich włosów? Byłabym niezmiernie wdzięczna.

wtorek, 14 lipca 2015

Przywitanie

 Cześć wszystkim! Jest mi niezmiernie miło dołączyć do grona blogerek w których 
blogach przesiadywałam ostatnio godzinami :) . To one zmotywowały mnie ostatecznie do 
podjęcia walki o piękne włosy, a dzięki temu o pewność siebie. Niektóre dziewczyny 
zaskoczyły mnie stanem swoich cienkich włosów , który był ponadprzeciętny, a inne 
sposobami na pielęgnację piórek.
   W zasadzie to włosomaniaczką byłam od dziecka.. Nosiłam długie peruki i marzyłam o 
długości do pasa. Pech chciał , że nigdy takiej długości nie osiągnęłam, a mam już 20 lat. 
Jeśli jednak chodzi o moje kłaczki to rozpiszę się na ten temat w innym poście. 
    Moja fascynacja przerodziła się także w próby robienia fryzur na kim popadnie. Rok po roku z niczego zaczęło wychodzić "coś" i na dzień dzisiejszy potrafię się już pochwalić jakimiś umiejętnościami. Do ideału jednak jest mi bardzo daleko. Specjalizuję się głównie w wszelkiego rodzaju dobierańcach. Chciałabym na tym blogu umieszczać sporo tutoriali ,a także dokumentować moje zmagania z zapuszczaniem i pielęgnacją. Jestem początkująca więc wybaczcie mi wszelkie błędy :) Pół dnia kombinowałam ,żeby mój szablon wyglądał umiarkowanie schludnie :)
    Moje włosomaniactwo uważam za rozpoczęte!! Już wkrótce opiszę moją włosową historię. 
                                                                                                               Pozdrawiam